„Gniew nie jest złą energią” – rozmowa z Olgą Tokarczuk

W 2010 roku, czternaście lat od polskiego wydania, ukazał się angielski przekład Prawieku i innych czasów Olgi Tokarczuk. Wydawcą była, mająca swoją siedzibę w Pradze, oficyna Twisted Spoon, a książkę przełożyła Antonia Lloyd Jones. Kilka miesięcy potem ówczesny szef działu literackiego Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku, David Goldfarb, zaproponował i zorganizował pierwszą wizytę pisarki w USA. Stanowiła ją podróż do pięciu amerykańskich miast, obejmująca między innymi obecność na nowojorskim festiwalu New Literature from Europe i rozmowę w czasie konferencji ASEEES (Association for Slavic, East European, and Eurasian Studies) w Los Angeles. W Nowym Jorku Olga Tokarczuk pojawiła się także na czytaniu w słynnej księgarni McNally Jackson Books i tam zgodziła się na rozmowę ze mną.

Spotkałyśmy się bodajże następnego dnia, a nasza rozmowa, mocno okrojona, została opublikowana w „Przeglądzie Polskim” w listopadzie 2010. Postanowiłam przypomnieć ją tutaj bez skrótów. Wywiad niemal w całości dotyczy dopiero co wówczas opublikowanej nowej książki Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych. Powieść ta ukazała się w wydawnictwie Riverhead Books w przekładzie Antonii Lloyd Jones, w sierpniu ubiegłego roku.

Czytaj dalej „„Gniew nie jest złą energią” – rozmowa z Olgą Tokarczuk”

Amerykańskie przygody Krystiana Lupy

Słyszeliście? No to posłuchajcie!

Kim jest Krystian Lupa nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać. Otóż ten niedoszły fizyk, ale za to spełniony i wybitny reżyser teatralny, nauczyciel młodego pokolenia reżyserów, którego kolejne adaptacje teatralne zadziwiają widzów na całym świecie, otrzymał ponad rok temu deklarację pomocy w przeniesieniu swojego monumentalnego przedstawienia, opartego na powieści Franza Kafki „Proces”, do Nowego Jorku. Przypomnijmy, że deklaracja owa pochodziła z Instytutu Adama Mickiewicza, którego celem jest promocja kultury polskiej na świecie. Przypomnijmy również, że IAM jest placówką podlegającą Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którym to ministerstwem od listopada 2015 roku „zarządza” Piotr Gliński.

Czytaj dalej „Amerykańskie przygody Krystiana Lupy”

Dlaczego Czwarte Miejsce?

Kiedy w 2002 roku przyjechałam do Nowego Jorku, by zacząć pracę w Brooklyn Public Library, w oddziale bibliotecznym w polskiej dzielnicy, na Greenpoincie, znalazłam dwa rzędy półek z polskimi książkami. Większość z nich stanowiły poradniki feng shui, zaczytane do imentu powieści Danielle Steel i trochę starych wydawnictw paryskiej Kultury. Książki kupowano raz w roku w miejscowej polonijnej księgarni. Nazywało się to big buy i polegało na zgarnianiu z półek dość przypadkowych tytułów według klucza słów brzmiących podobnie lub nawet tak samo po polsku i po angielsku oraz znanych nazwisk autorów. W ten sposób raz na rok uzupełniano braki na półkach i wydawano przeznaczone na ten cel pieniądze.

W bibliotecznym departamencie World Languagues szybko zorientowano się, że mogę być pomocna przy selekcji tytułów i wkrótce zaczęłam uczestniczyć w corocznych zakupach. Podeszłam do tego z dużą energią, bo – co tu dużo mówić – uczucie, że ma się wpływ na to, co czytają inni jest niezwykłe, elektryzujące, a jednocześnie obciążające odpowiedzialnością. Postarałam się więc najpierw wypracować reguły: kupujemy jeden lub co najwyżej dwa egzemplarze tego samego tytułu – zamiast pięciu, kładziemy większy nacisk na książki polskich autorów oraz tłumaczenia z innych niż angielski języków, staramy się o więcej literatury popularnonaukowej z różnych dziedzin. Kilka lat później zaproponowałam, żeby budżet na polskie książki rozdzielić na comiesięczne zakupy, co umożliwiłoby bycie na bieżąco z tym, co ukazuje się w Polsce. Wkrótce potem mój budżet powiększył się nieco, a potem wzrósł co najmniej pięciokrotnie! I wtedy statystki pokazujące czytelnictwo ponad pięćdziesięciu grup etnicznych Brooklynu zaczęły się drastycznie zmieniać, a polscy nowojorczycy poszybowali na CZWARTE MIEJSCE! Na tymże czwartym miejscu pozostawali przez następne 14 lat, czytając zachłannie, namiętnie, entuzjastycznie… Wokół biblioteki na Greenpoincie utworzyła się wcale niemała grupa jej wielbicieli; potrafili zaglądać do biblioteki kilka razy w tygodniu, już to by wymienić książki, już to by zapytać o nowości, a wreszcie po to, by zwyczajnie porozmawiać. Przyczyniła się do tego ilość nowych tytułów, ale pewnie także fakt, że przez wiele lat miałam swoją kolumnę w miejscowym tygodniku, w której polecałam tytuły, pisarzy i wydarzenia, które organizowałam. Do oddziału na Greenpoincie przyjeżdżali czytelnicy ze wszystkich, nawet najbardziej odległych zakątków nowojorskiej metropolii, wypożyczając po kilkanaście, czasem kilkadziesiąt tytułów. Potem wracali, skrupulatnie je oddając i domagali się nowych…

To właśnie na cześć tych wszystkich czytelników, którzy polegali na moich książkowych wyborach ten blog – poświęcony książkom – nosi nazwę CZWARTE MIEJSCE.

Pierwszy „big buy” w księgarni Polonia na Greenpoincie, 2002